Stolicę Danii odwiedziliśmy przy okazji wizyty w pobliskim szwedzkim Malmo. Spacer rozpoczęliśmy w okolicach ogrodu Tivoli – czyli jednego z najstarszych parków rozrywki na świecie. To tutaj mieści się pomnik Christiana Andersena, czyli najbardziej znanego mieszkańca Kopenhagi. Klimat tego miejsca natchnął go do napisania baśni. W XIX wieku występowali tam tancerze, błaźni – panowała istna bajkowa atmosfera. Historyczny akcent pozostał, bo jedna z drewnianych kolejek nadal hamowana jest przez operatora ręcznie.


Symbol miasta również związany jest z baśniami Andersena. Jest to oczywiście pomnik “Małej Syrenki”, zlokalizowany na wybrzeżu. Istnieje przesąd, że jeśli mężczyzna dotknie prawej piersi syrenki, będzie miał szczęście w miłości.



W pobliżu pomnika znajduje się jedna z najlepiej zachowanych fortyfikacji w Europie. Cytadela Kastellet otoczona jest fosą w kształcie gwiazdy. Warto uda się w te rejony Kopenhagi, gdzie nawet w zimie – ze względu na łagodny morski klimat – trawniki są zielone. Wewnątrz twierdzy mieszczą się zabudowania wojskowe (w typowym skandynawskim stylu), ogromny młyn oraz kościół.



W związku z tym, że Dania jest monarchią, w stolicy znajduje się Pałac Królewski Amalienborg. My zwiedzając to miesce natknęliśmy się akurat na zmianę warty Gwardi Jej Królewskiej Mości.

Dawną letnią rezydencyją królów Danii był natomiast Rosenborg, czyli zamek z pięknymi ogrodami wokół. Obecnie jest tam muzeum, a wokół ogólonostępne parki.


Kopenhaga jest miastem nadmorskim, dlatego też jest tutaj wiele mostów, łączących poszczególne wyspy. Na jednej z nich było lodowisko, a na innej nowoczesna opera.



W urokliwych zatoczkach cumują jachty, w których co zaskakujące mieszkają na codzień Duńczycy. Lampki na mostach tworzyły swiąteczny klimat – szczególnie w okolicy najbardziej znanej ulicy Nyhavn.


Charakterystyczne kamienice przy kanale doczekały się odzwierciedlenia w LEGO. Makieta z klocków odwzorowana jest z dużą dbałością o szczegóły. Można ją zobaczyć w domu LEGO. Oprócz niej są jeszcze ogromne interaktywne postacie, czy typowy mieszkanieć Kopenhagi – Duńczyk z rowerem.



Rower to nieodłączny element krajobrazu w stolicy. Jednoślady są dosłownie wszędzie, a spowodowane jest to dobrze rozwiniętą infrastrukturą rowerową. Często ścieżki rowerowe są szersze niż chodniki, a miejsc postojowych jest naprawdę sporo. Nawet gdy nie ma na takich “parkingach” miejsca to i tak nie problem – bo rower można zostawić gdziekolwiek. Nikomu to nie przeszkadza. Chodzi o to, żeby po Kopenhadze poruszać się szybciej, niż na piechotę.


Jest jednak jedno miejsce w stolicy, gdzie nie można poruszać się szybko. Nie można też tam biegać. Mianowicie chodzi o Christianię – czyli dzielnicę na jednej z wysp. To dość kontrowersyjne miejsce, gdzie budynki są kolorowe i panuje specyficzny klimat. A wszystko za sprawą tego, że legalne są tam miękkie narkotyki, bo wolność jest tutaj najważnieszja. Ten obszar został utworzony głównie dla artystów, którzy mogli szukać natchnienia. Założeniem było również to, że jednostka ma być samowystarczalna, pamiętając, że jest częścią wspólnoty. Samowystarczalność widać od razu, np. po prowizorycznych zabudowaniach. Spacerując uliczkami Christiani, mieliśmy wrażenie, że dzisiaj ta ogólnopojęta wolność obrała nieco inny kierunek. Pomimo wielu barw w tej dzielnicy, wyczuwalny jest niepokój. Na pewno warto odwiedzić Christianię, żeby samemu wyrobić sobie zdanie na ten temat.


Transport
Po Kopenhadze najszybciej poruszać się rowerem, ale również zwiedzając na piechotę odległości nie stanowią wyzwania.

Z Polski do Kopenhagi najprościej dotrzeć przez Malmo (gdzie latają tanie linie lotnicze).
Natomiast przejazd Malmo – Kopenhaga zapewnia Flixbus. Jest to dodatkowa atrakcja, gdyż przejeżdża się przez najdłuższy most łączący dwa państwa.

Cena: 25 zł (my tyle płaciliśmy, kupując bilet wcześniej)
Pieniądze
Walutą jest korona duńska (DKK)
1DKK = 0,6 zł
Będąc w Dani używaliśmy karty Revolut, nie wymienialiśmy pieniędzy na lokalną walutę.
Jedzenie
Do duńskich przekąsek należą hot dogi i kanapki. Można je kupić w budkach, których pełno jest w całej Kopenhadze.
